|
Anna Walczyk Foundation was visit the Mokattam ( Zabbaleen) in Cairo. The Zabbaleen (Egyptian Arabic: زبالين "garbage people"[1]) are an Egyptian community of mainly Coptic Christians who were allowed to collect and dispose of the city of Cairo's waste by feeding it to their pigs. This occupation, the only one available to them[clarification needed], has been limited to inorganic material by the state-ordered culling of all pigs in Cairo. No one knows how the thousands of tons of organic waste generated each day will be disposed now that the pigs have been exterminated.
 

Obecnie powstaje film dokumentalny o dzieciach z sierocińca w Lusace produkcji Dana Balluff, który będzie można zobaczyć na specjalnym pokazie w 2011 roku. Dan Balluff, reżyser i producent współpracuje z fundacją. Jego wcześniejszy film” Dzieci Konga – od wojny do magii” można zobaczyć na specjalnych pokazach filmowych fundacji lub nabyć w biurze fundacji.

Marcowy numer miesięcznika MIEJSCA ŚWIĘTE poświęcony jest sytuacji chrześcijan w Iraku. ( zobacz więcej w treści)
Współczesna Europa cieszy się względnym spokojem i może zajmować się sobą, ale na świecie wciąż trwają wojny na tle politycznym, społecznym i religijnym, które wnoszą ból, strach i cierpienie. Najczęściej i najwięcej cierpią na tym niewinni ludzie, zwłaszcza starcy i dzieci. W ostatnim czasie wstrząsają nami wieści o prześladowaniach chrześcijan w Indiach, Afryce i na Bliskim Wschodzie. Wśród nich są starożytni chrześcijanie z Iraku, którzy okazują się współczesnymi męczennikami za wiarę. W duchu solidarności z ofiarami wojen, strachu i biedy powstają różne inicjatywy na różnych poziomach. W listopadzie 2008 r. ogłoszono każdą drugą niedzielę listopada Dniem Solidarności z prześladowanym za wiarę chrześcijanami. Powstała też idea zainteresowania tą problematyką na różnych poziomach życia społecznego i religijnego. Wśród nich wspólna inicjatywa różnych środowisk akademickich kraju, skupiających specjalistów poszukujących odpowiedzi na pytanie: jak pomagać? W toku dyskusji okazało się, że nie może to być praca li tylko charytatywna. Ludzie Wschodu mają swoje poczucie dumy. Nie potrzebują przysłowiowej „ryby”, a nawet „wędki”, bo są przygotowani do normalnego życia we współczesnym świecie. Im wojna odebrała miejsce do „łowienia”, miejsce pracy i źródło utrzymania. A to oznacza dla nich śmierć psychiczną. Wszelkie postawy paternalizmu i taniej filantropii mogą ich tylko dalej pogrążać w rozpaczy.
http://www.ms.ecclesia.org.pl
|